Nieuchronnie Ograniczony Rozwój Osobisty

 

Żyjemy w skomplikowanym świecie oferującym wręcz nieograniczoną możliwość wyboru. Jesteśmy zachęcani, aby wierzyć, że możemy osiągnąć cokolwiek chcemy, że możemy być czymkolwiek chcemy. Tego rodzaju komunikaty, jeśli tylko usłyszane w odpowiednim momencie, potrafią obdarzyć nas dużą dawką wiary w lepszą przyszłość i dać nadzieję na korzystną transformację własnych nawyków czy nawet przemianę na poziomie tożsamości. Słysząc o nieograniczonym potencjale czy braku granic naszego rozwoju możemy dostać sporej motywacji do działania, a nawet faktycznie zacząć działać. Nowa jakość i pozytywne odczucia, jaką przynosi wiara w nieograniczony rozwój, zwykle trwają jednak do czasu, gdy rzeczywistość odkrywa przed nami kryjące się pod nim założenia.

Rzeczywistość zdaje się udzielać nam nieco bardziej złożonej odpowiedzi na kwestię naszego rozwoju, i rozwoju w ogóle. Być może subtelna prawda na ten temat jest już nam nawet znana, tyle tylko, że jakoś tak nieco głupio i dziwnie byłoby ją zaakceptować, bo trochę nie pasuje do fantazji i oczekiwań, jakie nabudowały się wokół rzeczywistości i nas samych. Faktem jest, że nasz prawdziwy potencjał jest nieznany. Faktem jest, że wysiłek prowadzi do rozwoju. Faktem jest, że właściwie nie da się przewidzieć tego, jak daleko wysiłek i wytrwałość mogą nas zaprowadzić. Równocześnie, faktem jest też to, że nie możemy osiągnąć wszystkiego jednocześnie, a także nie możemy być wszystkim i mieć wszystkiego naraz. Wreszcie, faktem jest, że czas nieuchronnie płynie i żadnego z naszych sukcesów nie jesteśmy w stanie utrzymać. Być może przed rozpoczęciem tego pościgu za nieustannym rozwojem warto się przyjrzeć, gdzie tak naprawdę zmierzamy i co mamy nadzieję (lub fantazję) uzyskać docierając do celu. To, co bez wątpienia u celu znajdziemy, to psychologiczny rachunek kosztów obranej drogi.

Jeśli już naprawdę się zdecydujesz, gdzie zmierzasz – nie masz wyboru – dostajesz wszystko, z czym ten wybór się wiąże, wszystko, naturalnie.

 

Doświadczenie codzienności mówi do nas w bardzo zdecydowany sposób, że choć zakres możliwości jest dość szeroki to nasz finalny wybór, z chwili na chwilę, już niekoniecznie. Po prostu, nieuchronnie posiadamy pewne naturalne ograniczenia. To, co jest nam dane, to mieć jedno ciało, być w jednym miejscu i robić jedną rzecz naraz. Teraz. Jesteś w tym konkretnym miejscu i robisz tę konkretną rzecz, taka jest sytuacja. Teraz czytasz te słowa, a nie żadne inne. Teraz. Po tych słowach są kolejne słowa, jest też nowe teraz. Teraz dwa. Teraz trzy. I tak dalej. Ograniczenia, jakim podlegamy nie są jednak problemem. Nasze ograniczenia są po prostu faktem, być może trudnym do zaakceptowania, ale faktem. Prawdziwe wyzwanie polega właśnie na pogodzeniu istnienia tych naturalnych ograniczeń oraz możliwości rozwoju i aktywnego wpływu na rzeczywistość, jaki niewątpliwie mamy.

 

Równocześnie. Ograniczenia i rozwój, czyli nieuchronnie ograniczony rozwój osobisty.

 

Faktem jest, że większość z naszych aktualnych ograniczeń może ulec znacznej transformacji. Zmiana tego rodzaju, potrafi być źródłem dużego poczucia satysfakcji i zadowolenia. Zwykle dzieje się tak do czasu, aż uświadamiamy sobie, że te nowe ograniczenia dalej są w jakiś sposób ograniczające, tyle tylko, że są po prostu nowe. Nadal nie możemy nic innego, jak robić konkretną rzecz i być w konkretnym miejscu. Teraz. Nadal czytasz napisane tu słowa, choć już nieco inne niż poprzednio. Teraz cztery. Paradoksalnie, im ważniejsze staje się przekraczanie własnych ograniczeń, tym wyraźniejsze staje się doświadczenie nieuchronności ich istnienia. Dopiero, co zostały przekroczone, i znowu się pojawiają, pojawia się błędne koło rozwoju. Doświadczenie własnych ograniczeń powraca tym szybciej, im bardziej są one niechciane i odpychane. Zgodnie z naturalnym procesem, im bardziej skupiasz się na uniknięciu czegoś, tym więcej tego dostajesz. Być może to właśnie unikanie posiadania ograniczeń jest gorsze od tych ograniczeń samych w sobie. Być może to rozwiązanie jest gorsze od samego problemu. Być może, i znów paradoksalnie, kierunkiem rozwoju nie jest tak bardzo przekroczenie samego siebie, jak właśnie stanie się w pełni sobą. W kontakcie z teraz.

 

Teraźniejszość jest tym miejscem pogodzenia ograniczeń i możliwości, dlatego właśnie rozwój osobisty zaczyna się i kończy teraz. Rozwój to przede wszystkim nie odpychanie i nie unikanie kontaktu z teraźniejszością, a także kontaktu z prawdą o nas samych. Przyszłości jeszcze nie ma, a przeszłości już nie ma. Jest wieczne teraz, i wieczna wolność, która jest w pakiecie. Jest to wolność w istniejących ograniczeniach, wolność tego, co, jak i w jakim kierunku. Wybór tego, co i jak robisz właśnie teraz. Teraz.

To jeszcze za mało, już za dużo, czy może w sam raz?

Ty wybierasz!